Pismo do Ministra Glińskiego

Szanowny Panie ministrze.

Nazywam się Ireneusz Cencora. Z zawodu jestem dziennikarzem, ale zajmuję się tworzeniem filmów dokumentalnych. Nie zwróciłbym się do Pana, gdybym nie uznał, że jest to absolutnie konieczne w tej sytuacji. Zawsze najpierw próbuję sam rozwiązać zaistniały problem, jednak są sytuacje, których rozwiązanie wymaga nieco innego podejścia.

Pan, jako osoba na której „barkach” spoczywa trudne zadanie zarządzania kulturą, z pewnością jest człowiekiem, który najlepiej zrozumie trudności na jakie napotykają ludzie, którzy z tą dziedziną związali swoje życie zawodowe. Filmy nad którymi obecnie pracuję, to cykl poświęcony wybitnym i charyzmatycznym postaciom związanym z miastem w którym urodziłem się i mieszkam, czyli Zabrzem. Idea tego cyklu to próba odpowiedzi na pytania dotyczące tożsamości regionu czyli Śląska.

Dotychczas zrealizowałem siedem filmów z tego cyklu, pod wspólnym tytułem „Przede wszystkim Człowiek”. Filmy te mają za zadanie uświadomienie odbiorcy, że miejsce w którym żyjemy czyli miasto to przede wszystkim ludzie, a dokładniej ich światy wartości i priorytetów, którymi kierują się w życiu. Mają uzmysłowić, że życie może być czymś nieco większym niż tylko bierne istnienie w jakimś miejscu, gdzie mieliśmy szansę się urodzić. Życie daje również możliwość kreacji własnego świata w sposób dający satysfakcję i jednocześnie przynoszący innym pożytek. Stąd taki a nie inny wybór postaci, które obrazują tę ideę.

Dotychczas w ramach wspomnianego cyklu powstały filmy poświęcone- prof. Wilibaldowi Winklerowi- wybitnemu naukowcowi, marszałkowi województwa śląskiego, człowiekowi wielkiej pokory i głębokiej wiary, którą urzeczywistnił w swoim życiu. Wilhelmowi Kroczkowi- człowiekowi wielkiej pasji, który w trudnym i beznadziejnym dla życia i sztuki okresie stworzył chór amatorski znany na całym świecie, Piotrowi Skrzyneckiemu- którego mało znany epizod młodości spędzonej w jednym z zabrskich gimnazjów był dla mnie punktem zaczepienia, by tę, szczególnie mi bliską postać w tym cyklu zaprezentować, Wilhelmowi Kasperlikowi- dyrektorowi jednej z zabrzańskich kopalń- człowiekowi, który stał się legendą górnictwa dzięki swojemu podejściu do podlegających mu pracowników, księdzu Franciszkowi Pieruszce- kapłanowi, który poświęcił swoje życie dla parafian, prof. Kazimierzowi Szymczykowi- żołnieżowi AK, patriocie, który nominację profesorską otrzymał dopiero po zmianie systemu, pod koniec życia i jednemu z największych polskich rysowników, Stefanowi Żechowskiemu, który po wojnie przez wiele lat mieszkał w Zabrzu. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie pewne przeszkody na które natrafiłem i które wydały mi się nie do pokonania. Stąd moje do Pana pismo.

Przy całej przychylności władz Miasta dla tej koncepcji i pełnej współpracy z Wydziałem Kontaktów Społecznych Urzędu Miejskiego, powstał niestety jeden, ale duży problem dotyczący finansowania tego przedsięwzięcia. Ponieważ jestem twórcą niezależnym i prowadzę samodzielną działalność, finansowanie realizowanego przeze mnie cyklu filmów dokumentalnych spoczywa całkowicie na mnie. Miasto ze swej strony jest w stanie zaoferować około 6 tys brutto dofinansowania każdego odcinka cyklu. Pozostałą kwotę, a koszt produkcji każdego odcinka to około 30 tys złotych, staram się pozyskać we własnym zakresie. Oczywiście uzyskanie takiej kwoty nie jest możliwe, nawet przy najlepszych chęciach, więc siłą rzeczy działania moje ograniczają się do dokładania i pracy za darmo nad całością filmu, czyli napisaniem scenariusza i reżyserią.

Można zadać pytanie- po co w takim razie to robię. Jest wiele powodów. Przede wszystkim uważam, że istnieje potrzeba, moim zdaniem ogromna potrzeba propagowania pewnych wartości humanistycznych, które idą nieco pod prąd temu, co prezentują mass media. Człowieczeństwo, pasja czy mówiąc nieco może górnolotnie czy staroświecko, miłość bliźniego, to wartości ponadczasowe, które napędzały ludzkość do rozwoju i te właśnie wartości staram się szczególnie mocno zaznaczać w swojej twórczości dokumentalnej. Ludzie, o których traktują filmy, to postacie szczególnie ważne jako pewne „wzorce” postępowania. Wybór tych, a nie innych jest konsultowany z władzami miasta, jeszcze przed przystąpieniem do pisania scenariusza. Następnie scenariusz jest akceptowany i otrzymuje dofinansowanie w kwocie dokładnie 6,2 tys złotych brutto.

Przystępując do realizacji zawsze mam nadzieję, że z czasem uzyskiwanie większych środków będzie możliwe, niestety to tylko płonna nadzieja. Jak zauważyłem, firmy prywatne wręcz boją się finansowania takich przedsięwzięć. Nie będę tutaj spekulował, jaki jest powód tych obaw, ale podejrzewam, że chodzi o to, że nikt nie chce być „prześwietlany” później przez służby skarbowe. Ze strony firm prywatnych nie ma zainteresowania „zaistnieniem” jako sponsor, więc oprócz niewielkich dodatkowych środków ze strony którejś ze spółek powiązanych z miastem, pozostaje mi praca za darmo i satysfakcja z tworzenia czegoś pro publico bono.

Oczywiście nie piszę tego po to, by się użalać nad czymkolwiek, gdyż taka drogą poszedłem i mam zamiar ją kontynuować, oczywiście jeśli będzie to możliwe bez dokładania środków własnych do tego przedsięwzięcia. List ten zdecydowałem się napisać, gdyż szukam jakiegoś rozwiązania, które pozwoli mi na kontynuację. Sprawdziłem wszelkie możliwości typu- programy unijne, jednak w ramach tych programów, w obszarze kultury obwarowanych wieloma punktami utrudniającymi ich wykorzystanie, nie ma żadnego, który dotyczyłby kultury polskiej bezpośrednio. I dlatego zwracam się do Pana, jako osoby odpowiadającej za tę sferę działalności z zapytaniem na jakiej zasadzie możliwe jest wsparcie takiego projektu o charakterze niekomercyjnym, jednak niewątpliwie bardzo potrzebnego.  W przypadku takich działań mogę jedynie liczyć na wsparcie instytucjonalne.

Jak wspomniałem, na szczeblu miasta jest to możliwe jedynie w bardzo skromnym zakresie, który nawet nie umożliwiłby amatorskiej produkcji, nie nadającej się do emisji telewizyjnej. Bez wsparcia Państwa propagowanie postaw społecznie użytecznych nie byłoby możliwe, więc mogę swoje kroki skierować jedynie w tę stronę.

W poprzednim systemie politycznym istniało wiele firm państwowych i one wypracowywały pewien kapitał, który był wykorzystywany w celu tworzenia kultury. Obecnie firm państwowych jest niewiele i dostęp do nich jest praktycznie niemożliwy dla twórcy, w dodatku działającego poza Warszawą. Firmy prywatne natomiast nie są w żaden sposób zmotywowane przez Państwo do realizacji misji kulturotwórczej. Jest dla mnie zrozumiałe, że zakup kolejnych samochodów, czy innych, nawet zbędnych dóbr materialnych jest korzystny dla funkcjonowania Państwa, jednak znacznie korzystniejszy, aczkolwiek mniej uchwytny jest rozwój kultury i wynikające z tego korzyści.

Jestem przekonany, że obecny rząd jest świadom tego faktu i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nastąpią dobre zmiany również w tym kierunku. Kończąc ten list pozwolę sobie zacytować słowa jednego z bohaterów moich filmów „Kultura nie może czekać, lub pauzować, bo budzić z letargu jest jeszcze trudniej”.

Z góry dziękuję za odpowiedź na to pismo.
Z poważaniem,
Ireneusz Cencora



© 2020 IRENEUSZ CENCORA